Zimowo-świątecznie. The body shop.
Dziś krótko o kosmetykach z linii świątecznej TBS.
Przed świętami kupiłam daw błyszczyki, po świętach natomiast krem do rąk i żel (krem?, ale o tym później) pod prysznic.
Na początku o pomadkach. Obie są takie same, różnią się tylko zapachem. Jedna jest waniliowa, druga żurawinowa. Obie pomadki są delikatne, praktycznie nie barwią ust, za to je nawilżają. Efekt makijażowy jest bardzo subtelny co w pełni mi odpowiada stosuje je głównie po nurkowaniach, gdy cała twarz jest zaczerwieniona z zimna i umalowane usta niezbyt by pasowały. Tu idealnie sprawdza się wanilia, która lekko nabłyszcza usta. Pomadka żurawinowa leciusieńko je barwi co o nurkowaniu daje efekt kuriozalny :).
Nie lubię pomadek które aplikuje się palcem, bo wydaje mi się to mało higieniczne a do tego nigdy nie wiem co zrobić z resztką balsamu… Ostatnio wcieram w skórki, ale i tak to rozwiązanie mi nie odpowiada.
Kolejny zakup, już poświąteczny to żel pod prysznic o zapachu wanilii. Minus jest taki, że jak na żel zupełnie się nie pieni. Aplikowanie ręką odpada zupełnie, jeśli jednak zastosuję myjkę problem znika. Zapach mnie zniewala i rozpieszcza zmysły. Wieczorem aż nie chcę mi się wychodzić z pod prysznica, choć zawsze wydawało mi się, że zapachu wanilii nie lubię…
Skóra miała być rozjaśniona, tego efektu zupełnie nie dostrzegam, ale może dlatego, że nie aplikuję preparatu regularnie… Po prysznicu skóra jest nawilżona, właściwie nie wymagałaby balsamowania czy masłowania, ale nie potrafię odmówić sobie tej przyjemności. Zapach żelu (kremu :)) utrzymuje się dosć długo, ale jest bardzo delikatny i zupełnie się nie gryzie.
Wydaje mi się, że lepiej mozna było przemyśleć opakowanie… Butelka jest dość twarda i myślę, że z czasem zacznę mieć problem z wyciśnięciem kosmetyku.
Świąteczna linia kosmetyków prezentuje się tak:
Jeśli chodzi o zakup kremu do rąk to był to impuls i niezbyt przemyślana decyzja. Krem jest imbirowy (nie przepadam za tym zapachem, ale muszę przyznać, że tu nie jest drażniący).Krem stoi na stanowisku przy zlewie i aplikuje go sobie po każdym zmywaniu. Sprawdza się doskonale. Widzę znaczącą poprawę nawilżenia skóry. Szkoda, że krem tak wolno się wchłania. Ogromny plus dla producenta za opakowanie. Uwielbiam te z pompką! Jedno naciśnięcie aplikuje jak na mój gust nieco zbyt dużo kosmetyku, ale ja niecierpię mieć uczucia czegoś na dłoniach oraz nie mam cierpliwości do wmasowywania kremu, wiec możliwe, że po prostu to moja wina :).
Po aplikacji ręce są gładkie, tak jakby w życiu naczyń nie zmywały. Skóra jes miękka i jakby nieco jaśniejsza. Gdybym miała kupować jeszcze raz na pewno dokłądniej sprawdziłabym zapach (miała być wanilia…), ale zdecydowałabym się z zakup drugi raz, szczególnie, że krem jest naprawdę wydajny.
Na zdjęciach kolejne kroki procesu wchłaniania się kremu, bez jakiegokolwiek masażu.
P.S. testuję już linię jagodowych kosmetyków, ale aby Wam o nich napisać muszę ich trochę poużywać. Teraz mogę powiedzieć tylko tyle, że niesamowicie pachną!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz